Fallout: New Vegas
Premiera: 19 października 2010.
Premiera: 19 października 2010.
Fallout: New Vegas nadchodzi, a wraz z nim konkretne zmiany względem poprzednika. I choć F3 okazał się sporym sukcesem, to jednak nie do końca dogodził fanom poprzednich części. Mało tego - również sympatycy Morrowinda i Obliviona mogli poczuć się oszukani. Świat choć wielki, to jednak pusty, wydarzenia w których uczestniczyliśmy bez wyrazu, NPC ospali i bezduszni, a wszystko to w irytująco uproszczonym systemie VATS dającym nam niemalże nieśmiertelność poprzez beznamiętne zatrzymywanie czasu i swobodne działanie. Największe niedociągnięcia mają odejść w zapomnienie i naprawdę jest sporo powodów ku temu, by w nie wierzyć. Fallout: New Vegas swoimi zmianami ma zjednoczyć fanów starej i nowej szkoły. Zanim jednak tego dokona, zobaczmy co już teraz wiadomo o New Vegas.
Zacznijmy od tego co pozostanie bez zmian. New Vegas hulać będzie na tym samym silniku co Oblivion i Fallout 3 . Powrócą zatem rozległe tereny, pustkowia, ukryte lokacje, a także większe metropolie. Grafika zostanie nieznacznie podrasowana, zaś klimat w dalszym ciągu będzie kontynuował post apokaliptyczną otoczkę. Powróci także system VATS, którego będziemy mogli używać na zmianę z walką w czasie rzeczywistym. Zapomnij jednak o beztroskiej rzezi znanej z poprzednika! Wprawdzie jeśli dla kogoś było to idealne rozwiązanie, to i tutaj się ono pojawi, jednak będzie to alternatywa, której nie popierają twórcy.
Nie można się temu dziwić, skoro za Fallout: New Vegas odpowiedzialne jest studio Obsidian Entertainment w skład którego wchodzą stare wygi odpowiedzialne za F1 i F2! Dzięki temu najważniejsze elementy, których zabrakło w „trójce” zostaną naprawione w co nie wątpię, biorąc pod uwagę zaangażowanie w projekt. Pierwsza sprawa to podejście do mieszkańców świata, dialogów i nieliniowości. Twórcy zapewniają, że powrócą dylematy rodem z F2, charakterystyczny czarny humor i znacznie ciekawsze sylwetki postaci. Koniec z nużącymi rozmowami rodem z F3, które sprowadzały się do minimalnych różnic. Teraz dostaniemy nie tylko więcej możliwości prowadzenia dialogów. Konsekwencje dokonywanych wyborów będą też bardziej wyraziste i odczuwalne nie tylko przez naszego bohatera. To jednak nie wszystko, gdyż dostaniemy także szereg opcji dialogowych, które - choć widoczne - to nie od razu będą możliwe do zrealizowania, gdyż przypisane są do poszczególnych umiejętności. Chcąc namówić kompana do zasadzki, będziemy mieli nikłe szanse na powodzenie, jeśli nasz współczynnik skradania nie będzie odpowiednio rozwinięty. Podobnie będzie z każdym innym skillem. Kiedy do jednego z miasteczek wpadają bandyci, a my mamy rozwinięty handel, możemy przekonać sprzedawcę broni, aby wyposażył mieszkańców w adekwatny sprzęt. Najfajniejszym motywem jest tu świadomość szeregu możliwości, których jednak nie można wykorzystać od razu. Dzięki temu gracz będzie bardziej zmotywowany do rozwijania określonych zdolności, co pozwoli na kilkukrotne podejście do zabawy - jak dla mnie rewelacyjny patent i jeśli zostanie odpowiednio dopracowany, to możemy mieć tutaj ogromny wpływ na przebieg nawet najmniejszych decyzji - powrót starej erpegowej szkoły wyczuwalnie unosi się w powietrzu!
Przejdźmy teraz do kolejnej istotnej składowej - systemu walki i rozwoju naszej postaci. Fallout 3 oferował ciekawy, lecz na dłuższą metę bardzo niesprawiedliwy system VATS, pozwalający na aktywną pauzę, a następnie beztroskie namierzanie celów, czy nieograniczone leczenie. I tu doświadczymy istotnych zmian, z czego najważniejsza ma znacznie podwyższyć poziom trudności starć. Pozostaje wciąż VATS obok walk w czasie rzeczywistym, jednak teraz nasze działania będą ograniczane czasowo. W praktyce zakończy się beztroskie leczenie steampackiem - teraz będziemy mogli z niego korzystać raz na ok. 30 sekund. Podobnie sprawa wyglądać będzie z leczeniem większych obrażeń takich jak złamanie kończyn. Najpierw trzeba będzie nastawić kości odpowiednimi do tego narzędziami, a dopiero później skorzystać ze steampacka. Dodajmy do tego konieczność gaszenia pragnienia, poszukiwaniu wody pitnej oraz odpowiednie zagospodarowanie czasu na zwiedzanie nieznanych rewirów mapy świata. Owszem, wszystko to przewijało się już w F3, jednak praktyka pokazała znaczne uproszczenia. Teraz sugerowany tryb - rodem z dwóch pierwszych falloutów - będzie wymuszał na graczach odpowiednie planowanie działań oraz większy realizm zachowań.
Z pozostałych nowinek warto wspomnieć o ulepszeniu walki bronią białą, która pozwoli nawet na egzekucje specjalnych technik (za cenę adekwatnej liczby punktów akcji) oraz na nowy system zarządzania naszym kompanem/kompanami. Pomocnikom będziemy mogli wydać odpowiednie komendy, nastawić bojowo do walki, zobaczyć ekwipunek, a także zasugerować użycie wybranych technik.
Wiadomo już nieco szczegółów odnośnie fabuły. Akcja - jak sugeruje podtytuł - umiejscowiona będzie w New Vegas (posta apokaliptyczne Las Vegas), a także pomniejszych miasteczkach i bezkresnych stepach, na których czekają rozmaite przygody. O takich szczegółach jak ogromnej liczbie czekających na nas misji pobocznych wspominać nie muszę. Wspomnę za to o początkach przygody naszego herosa, który już na wstępie kończy pod ziemią z kulką w głowie. Opatrzność jednak nad nim czuwa i zostaje w porę uratowany przez niejakiego doktora Mitchella. Starszy pan za pomocą swojego robota wygrzebuje nas z ziemi, a następnie zręcznie wyciąga ołów z głowy. W wyniku obrażeń nasz bohater traci jednak pamięć i dotarcie do prawdy będzie teraz priorytetowym zadaniem. Na początku Mitchell postanawia zrobić nam kilka testów psychologicznych, które są niczym innym jak kreatorem naszej postaci, w którym po odpowiedzeniu na kilka pytań, będziemy mogli wybrać sposób w jaki rozwijać bohatera - patent równie oryginalny co dorastanie naszej postaci w Schronie 101 z F3. Kiedy już rozwiążemy szereg testów i wybierzemy wstępne atrybuty, będziemy mogli w końcu wyruszyć w świat, gdzie po raz kolejny czeka rozległy świat skażony nuklearną wojną ... Dokąd pójdziesz i co zrobisz zależy już tylko od Ciebie.
Nie ukrywam, że Fallout: New Vegas to w chwili obecnej najbardziej oczekiwany przeze mnie RPG tego roku. Powrót wielu rewelacyjnych lecz zapomnianych elementów rozgrywki, zwiększony poziom trudności, ekipa odpowiedzialna za pierwowzory, ulepszony system VATS. A wszystko to na tle rozległego świata skrywającego nowe tajemnice, rewelacyjnej oprawy wizualnej (miejmy nadzieję, że soundtrack przynajmniej utrzyma poziom poprzednika) oraz ciekawych i rozbudowanych dialogów. Cieszy również fakt, że przeciwnicy będą rozwijać się w stylu znanym z F3, dzięki czemu nie od razu będą w zasięgu naszej ręki (bądź spluwy). Tak czy inaczej jest na co czekać, wierząc w ambicje starej gwardii. Premiera zapowiedziana jest na jesień 2010 (również wersja na PS3 oraz X360), a więc pozostało jeszcze trochę czasu na dopieszczenie wszystkich wypunktowanych elementów. Trzymamy kciuki za Obsidian!
Debut trailer:
Trailer E3:
Co tu dodawać? Zapowiada się na prawdę ciekawie, gameplay bardzo podobny jak w FO3 - dziwne, że nie ma jeszcze o nim tematu.





